Wszystkie historie domowych bohaterów

Jestem „za”!

| 26.01.2022
naprawiaj nie wyrzucaj

Pamiętam stare, dobre, socjalistyczne czasy, kiedy właśnie tak było. Każdy chłopak znał się na technice, a każda dziewczynka na szyciu ubrań, czapek, szalików. Robiło się samemu, a nie kupowało. Naprawiało się też samemu. Czyli socjalizm był Eko? 🙂 Na to wychodzi.

Jak to zrobić, aby rodzice przekazywali wiedzę swoim dzieciom tak jak mi ojciec przekazał i zaraził mnie techniką, ideą naprawiania czego się da i ideą unowocześniania istniejącej rzeczy, a nie kupowania nowszej? Mierzi mnie pokazywanie reklam „nowych” modeli samochodów”. Toż to jest ten sam stary złom, tylko lekko zmodyfikowany aby wyprać ludziom umysły. Jak robić samochody, w których buda wytrzyma 40 lat, a wymienia się tylko silniki itp na bardziej eko? Jak robić auta, aby można było je prosto samemu naprawiać w garażu? Jeżdżę 22 letnim samochodem i w dalszym ciągu jego najważniejsza funkcja działa: wozi mnie z A do B, czyli nowe auto jest niepotrzebne. Dodatkowo duży i elastyczny, niewyżyłowany silnik to czysta przyjemność z jazdy. Każdy lubi silniki o dużej pojemności z dużym momentem obrotowym przy niskich obrotach, tylko nie każdy już pamięta, że tak przyjemnie można jeździć. Czy da się zmienić prawo, aby zmuszało producentów sprzętu, by produkowali tak trwałe urządzenia jak np: magnetofon „Nagra”? Jak zmusić producentów, aby kolejne modele były unowocześniane w kierunku trwałości i długowieczności, a nie psucia się, aby urządzenia były modułowe, możliwością wymiany/naprawy, aby jak kiedyś, do urządzeń (np: elektronicznych) dołączali schematy i dokumentację techniczną. W latach 80’tych kupiłem wzmacniacz audio, który miał szczegółową dokumentację, schematy, numery części itp. Jestem za tym, aby te praktyki powróciły. Wg mnie pomysł jest dość prosty, np: jeśli producent wypuści urządzenie na rynek, to przez kolejne 50 lat ma obowiązek produkować do tego części zamienne (części unowocześniające), ewentualnie jak nie przez 50 lat, to „do ostatniego użytkownika”.

Jak szkoła ma uczyć dzieci, aby znały się na technice i same umiały sobie naprawiać i unowocześniać rzeczy. No takie podstawy jak: mechanika, spawanie, stolarka, ślusarka, trochę elektryki, obsługa tokarki, zgrzewarki. Nic wielkiego, takie techniczne ogarnięcie, podstawy, jak nauka czytania.

Ja podpisuję się, za zmianą prawa mniej więcej w tym kierunku właśnie. To jest zapewne szerszy problem, ale kto powiedział, że świat ma tak pędzić? Może czas włączyć hamulce.

Udostępnij:
Naprawiane urządzenie Wymieniana część
Trudność naprawy Czas naprawy